Reed miała tylko
szesnaście lat, kiedy została zabrana pod opiekę Naznaczonych, klanu w którym
przewagę mieli mężczyźni i nastoletni chłopcy. Kobiet było tam niewiele, ale
pełniły znaczące funkcje, mające pomóc wszystkim ludziom w przetrwaniu. Reed
ujęto pod opiekę najwyższych władców klanu. Klanu wojowników oddających swe
życie, aby ochronić ostatnie jednostki zaprzyjaźnionych plemion na Ziemi. Nikt
oprócz Naznaczonych nie wiedział, jaką wartość dla nich mają ich przyjaciele.
Do klanu Naznaczonych Reed dostała się dzięki swoim
zdolnościom, które w najmłodszych latach ujawniły się wręcz niepostrzeżenie.
Szybko się rozwijała, przejawiała waleczne zamiłowanie, które zaczęła rozwijać
w wieku siedmiu lat. Jednak dla plemienia, jej zdolności nie były wystarczające.
Na Ziemi zapowiadała się wojna, więc najlepsi z nauczycieli
trenowali Reed, aby dzielnie oraz niepokonanie walczyła z przeciwnikami. Jako
drobna dziewczyna musiała się wszystkiego dobrze nauczyć. Musiała opanować
sztuki walki największych wojowników ich klanu.
Reed nie miała w
przeznaczeniu być zwykłą kobietą robotnicą, miała zostać wybawcą Sześciu Krain
oraz najróżniejszych plemion. Miała uratować ich przed zagładą. Miała za
zadanie skupić się na swoich obowiązkach, nie na synu najwyższego władcy Sześciu
Krain, który uważał ją za słabą, nic nie wartą robotnicę.
__________________________________
No i jest prolog nowo powstałego opowiadania. Spontan całkowity.
Mam nadzieję że się spodoba, i że ktokolwiek zechce to czytać.
Módlcie się abym wytrwała w pisaniu tego opowiadania.
na razie nie zamierzam nic wam zarzucać, więc, zapraszam mordki <3